Camp Diecezji Południowej w Suchym Borze

Radość z przebywania ze sobą nawzajem na pewno wyszła na zdrowie uczestnikom tegorocznego campu Diecezji Południowej.

Rozpoczynając od inauguracyjnego koncertu chóru obozu muzycznego wszyscy byli pełni radości i zapału do polepszenia swojego zdrowia – zarówno tego duchowego jak i fizycznego.  Bo radość serca wychodzi na zdrowie – właśnie to hasło przyświecało wszystkim uczestnikom II Campu naszej diecezji, który odbył się od 2 do 9 sierpnia w Suchym Borze.

Każdy dzień rozpoczynaliśmy gimnastyką razem z Gabrielem Chmielewskim (osobistym trenerem, ratownikiem medycznym oraz dietetykiem). Po serii kilku ćwiczeń wiedzieliśmy, że Gabryś wie o wiele lepiej czego potrzebujemy, niż Ewa Chodakowska na ekranie naszego komputera.

Marcin Knapik (pastor diecezji południowej) pomagał nam zwrócić wzrok na Jezusa poprzez spotkania modlitewne i studium Bożego Słowa. Kierował naszym studium, dzięki czemu uczyliśmy się od siebie nawzajem.

Kolejnym punktem programu było śniadanie. Naszą kucharką była Renata Parma i wiedzieliśmy, że nawet Magda Gesler nie potrafiłaby przygotować tak znakomitych wegetariańskich dań.
Czasu nie było za wiele na luźne pogawędki, bo chwilę po śniadaniu odbywały się zajęcia dla dzieci oraz wykłady i warsztaty dla dorosłych. Żadna z dwóch grup dzieci nie potrzebowała  Super Niani do pomocy. Nic dziwnego, skoro program dla najmłodszych był tak atrakcyjny, że psoty nie były nikomu w głowie. Młodsza grupa poznawała tajniki Adventure Club, czyli uczestniczyli w zajęciach zuchowych. Starsza natomiast uczyła się od zwierząt jak wzrastać w Chrystusie.

Dorośli w tym czasie zgłębiali tajniki zdrowia. Każdego dnia przemawiał inny mówca i prowadzone były inne warsztaty. I tak kolejno pierwszego dnia Agata Radosh prowadziła wykład na temat wegetarianizmu. Ukazywała jak ważny jest w dzisiejszych czasach i co na jego temat mówi Biblia oraz Duch Proroctwa. Wisienką na torcie były warsztaty z gotowania, czyli jak zrobić fantastyczne wegańskie pasty w kilka minut. MasterChef dla Agaty to pestka.

We wtorek Gabriel przedstawił nam holistyczne podejście do ruchu. Często powtarzał nam, że człowiek, który zdrowo się odżywia i nie rusza, będzie miał gorsze wyniki od tego, który pije, pali i je niezdrowo, a rusza się regularnie. Czytelniku kiedy ostatnio spociłeś się, wykonując jakiś sport (niekoniecznie biegnąc do autobusu)?
Środa była dniem opartym na suplementacji i odpowiednich wynikach badań. Jacek Jaworski (trener wielu dziedzin sportowych) pokazał nam na swoim przykładzie i swoich dzieci jak ważna jest dieta i odpowiednia suplementacja ewentualnych niedoborów. Może Jacek pomoże Adamowi Nawałce w polepszeniu polskiej reprezentacji piłki?
Czwartek i piątek to dni poświęcone psychologii razem ze Zdzisławem Plesem (rektorem wyższej szkoły medycznej w Podkowie Leśnej). Wykłady prowadzone w tak radosnym usposobieniu nie zdołały nikogo uśpić nawet w takie upały. Poznaliśmy zagadnienia umysłowej młodości, depresji oraz wiele innych pobocznych tematów. I po co Polsce Zbigniew Nowak jak mamy naszego Zdzisława.

Przed obiadem prowadzone były również zajęcia sportowe, mecze o medal diecezji (Niebieskich Delfinów i Białych Ekogroszków), nauka i doskonalenie pływania, warsztaty nordic walking oraz zajęcia z pierwszej pomocy.
Tuż po obiedzie chętni jechali na misję. Na mieście rozdawaliśmy zaproszenia na wieczorne wykłady w centrum Opola oraz każdego dnia prowadziliśmy EXPO Zdrowie. Z badań i konsultacji skorzystało około 150 osób, były to bardzo ciekawe spotkania i rozmowy. Rozpowszechniliśmy około 500 egz. książek misyjnych „Bądź zdrów”, „Życie ma sens” itp. oraz 1000 szt. gazety o zdrowiu i wiele im mych materiałów. Przed powrotem do Ośrodka wspólnie udawaliśmy się na wykład, by razem wrócić na kolację i zakończyć dzień krótkim nabożeństwem pełnym modlitw i doświadczeń.

Sobotni dzień był wyjątkowy i uroczysty bo do Suchego Boru przybyli współwyznawcy z okolicznych zborów  i nie tylko (Opole, Nysa, Kędzierzyn-Koźle, Kochanowice, Wieluń, Rybnik, Gliwice, itp.) Dopołudniowe oraz popołudniowe  nabożeństwo było wielkim błogosławieństwem, bo mogliśmy uczestniczyć w studium szkoły sobotniej, wysłuchać pieśni, budujących doświadczeń, kazań oraz programów słowno muzycznych w wykonaniu dzieci.

Dzień w Suchym Borze byłby dniem straconym, gdyby nie kąpiel w basenie i spacer po lesie. Myślę, że każdemu uczestnikowi będzie brakować nie tylko basenu, ale też kolejek po zupę czy brudnych od ziemi nóg. Pozostaje nam wytrwale czekać do przyszłych wakacji i przyszłego campu. Do zobaczenia już za rok :).

Tekst: Sandra Początek

Zdjęcia: A.Sikora