Gimnazjaliści na Danielkach, 10-17 lipca

Podczas obozu cała grupa mogła uczestniczyć w różnych zajęciach sportowych, gdzie rozwijaliśmy naszą kondycję i integrowaliśmy się.

Oprócz tego, mieliśmy rożne rodzaje misji, podczas których pomagaliśmy naszym bliźnim wykonując różne prace, oraz odwiedzając zaprzyjaźnioną rodzinę.

W trakcie tych odwiedzin, poprowadziliśmy krótkie nabożeństwo, gdzie wspólnie mieliśmy okazję pośpiewać, poczytać Biblię, a także podzielić się doświadczeniami. Udaliśmy się również do pobliskich miejscowości, gdzie podzielona na grupki młodzież, rozdawała literaturę związaną ze zdrowiem duchowym i fizycznym.

Wakacje sportowo– misyjne dla gimnazjalistów dały wiele doświadczeń dla grupy, które możemy sprowadzić do wspólnego mianownika, że we wszystkich sytuacjach trudnych, czy też nie, powinniśmy trzymać się ręki naszego Zbawiciela. Można to porównać z chodzeniem po SLACKLINE. Gdy sami próbujemy przejść po tej rozciągniętej taśmie, jest nam ciężko złapać równowagę i zaraz upadamy, ale gdy ktoś trzyma nas za rękę, jest nam o wiele łatwiej przejść ją do samego końca. A teraz przenieśmy to na sferę duchową. Gdy my upadamy w naszym życiu, również potrzeba nam pomocy od Boga, aby to On wziął nas za rękę i prowadził. W taki sposób, możemy iść przez życie nie upadając, a nawet jeśli, to mamy kogoś, kto nam pomoże się podnieść.

Wszyscy uczestnicy angażowali się w organizację porannych i wieczornych nabożeństw co było dla nas budującym doświadczeniem. Jednak największym duchowym wyzwaniem było wspólne poprowadzenie sobotniego nabożeństwa w zakopiańskim zborze. Niektórzy nawet po raz pierwszy wygłaszali mini-kazania.

Od poniedziałku do piątku odbywały się też warsztaty, podczas których zastanawialiśmy się nad kwestią zbawienia. Jaki wpływ na nas i na nasze zbawienie ma sposób w jaki spędzamy czas. Uczestnicy przyglądali się swoim planom dnia i obliczali ile czasu poświęcają na różne aktywności. Potem przyglądaliśmy się takim częścią naszego mózgu jak płat czołowy, układ limbiczny wraz z układem kary i nagrody oraz neurony lustrzane. Mogliśmy zobaczyć, jak różne aktywności wpływają na funkcjonowanie naszego mózgu a przez to i nasze zachowanie a także podejście do spraw wiary. Zastanawialiśmy się też nad wojną duchową, która trwa dookoła nas i próbowaliśmy zobaczyć jej praktyczny wymiar. Na ostatnim warsztacie każdy mógł podjąć pewne decyzje odnośnie swoich codziennych zajęć i ułożyć nowy plan dnia odpowiadający jego decyzjom.

Od samego początku widzieliśmy jak grupa wzrasta duchowo. Niektóre osoby na nowo lub całkiem po raz pierwszy nawiązały relację z Jezusem. Wspaniałym przeżyciem było oglądać zmiany w ich postępowaniu, a nawet, pierwsze kroki do porzucenia złych nawyków i uzależnień.

Widać było wyraźnie szczególną Bożą opiekę, taki płaszcz ochronny, pod którym młodzież, i nie tylko, może doznać duchowych przemian. Należy się chwała naszemu Bogu, że ma taki wspaniały plan dla każdego z nas, a my po prostu możemy mu w tym służyć.


SPRAWOZDANIE Z TURNUSU LICEALNEGO W DANIELKACH

Turnus dla licealistów rozpoczął się 07 sierpnia a zakończył 14.

Byłam uczestniczką tego obozu i chcę przybliżyć przebieg wydarzeń oraz odczuć z nim związanych. Obowiązywał nas plan dnia, którego staraliśmy się przestrzegać.

Nadzorowali i prowadzili to wszystko czterej liderzy:

liderka i lider duchowy (zajmujący się nabożeństwami), lider misyjny oraz liderka od integracji i sportu. Głównymi nadzorującymi byli Jacek (SPORT) i Marysia (KUCHNIA-PYSZNE POSIŁKI)

Każdego dnia mieliśmy wyznaczanych wiele zajęć dzięki którym mogliśmy nauczyć się czegoś o sobie, innych, a co najważniejsze o Bogu.

Sport, na który Jacek i Marysia kładą tak duży nacisk, daje możliwość walki z własnymi słabościami. Umożliwia poprawę kondycji, oraz wzbudza chęć stawiania sobie wyższych poprzeczek. Możliwość, chodzenia podczas obozu w góry pozwalało na przybliżenie się do Boga, wyciszenie, a także dostrzeżenie Bożego piękna i miłości do nas, grzesznych ludzi.

Poranne i wieczorna nabożeństwa są bardzo ważną częścią planu obozu. Dzięki nim pogłębiamy swoją wiedzę na różne biblijne tematy. Mamy też możliwość zacząć i zakończyć dzień wielbiąc Pana, naszego Zbawiciela.

Osobiście uważam, że dzięki tego rodzaju zgromadzeniom młodzież ma większą szansę wspólnie się poznać oraz nauczyć, jak służyć na chwałę Zbawicieliowi.

Na Danielkach, byłam już dwukrotnie i za każdym razem wyjeżdżałam szczęśliwa, wyciszona, uduchowiona, a zarazem pełna siły i chęci aby służyć Panu i wzrastać w Nim.

Serdecznie zapraszam!


„Choć na Danielki przyjechałam nie po raz pierwszy, to jednak pierwszy raz pełniłam funkcję lidera – a dokładniej takie były założenia. Byłam odpowiedzialna za integrację uczestników i ich rozwój fizyczny. Na całe szczęście nad wszystkim czuwał Duch Święty, ponieważ nawet pomimo mojego dwudniowego osłabienia wszystko odbywało się zgodnie z planem… sportowym. A jaki był plan? Park linowy, ścianka wspinaczkowa, piesza wycieczka górska i co najważniejsze- rąbanie i układanie drewna. Poza tym codziennie mieliśmy czas na poranną gimnastykę i wieczorne gry na temat Biblii, czy poznanie siebie nawzajem. Był to bardzo błogosławiony czas w rodzinnej i ciepłej atmosferze. Miejsce obozu jest magiczne. Otwiera umysł i serce na dzieło Boże. A czy właśnie nie tego potrzebujemy w obecnych czasach?”

„Na obozie w Danielkach byłam jako lider już drugi raz. Dwa lata temu zorientowałam się, że te obozy zaspokajają w zrównoważony sposób potrzeby dzieci i młodzieży, począwszy od fizycznej, skończywszy na duchowej, z naciskiem na duchową. W ciągu tygodnia młodzież praktyczne odcięta od Internetu, telewizji, masowej kultury i innych mediów zagłuszających ich myśli ma okazję nasycić się dużą dawką Słowa Bożego podanego w sposób dopasowany do ich możliwości odbioru, ich potrzeb i ich zainteresowań. Mają również możliwość rozwijać się w dziedzinie fizycznej, społecznej oraz brać udział w misji. Każdy młody człowiek jest przedmiotem indywidualnej troski i modlitw opiekunów. Od kilku lat obserwuję zmiany zachodzące w młodych ludziach, zmiany na lepsze. Zauważyłam, że podczas tych obozów mają miejsce wydarzenia, które nazwałbym „kontrolowanym kryzysami”, które pozwalają uczestnikom poznać siebie głębiej i uświadomić sobie ukryte problemy i słabości, które następnie z Bożą pomocą można naprawiać . Podczas obozów każdy, łącznie z opiekunami dowiaduje się o sobie nowych rzeczy, niejednokrotnie będąc doprowadzony do granic swoich możliwości w różnych sferach. Uczymy się wówczas, skąd czerpać siłę, gdy naszych własnych sił brakuje. Przyjechałam na obóz żeby służyć, a wyjechałam dodatkowo ubogacona i wzmocniona duchowo.”

[Not a valid template]