Misyjny Obóz Szkoleniowy dla młodzieży w trakcie ŚDM

„Żniwo doprawdy jest wielkie, ale robotników mało.” Ew Łukasza 10,2 W dniach 22-31 lipca w Jaworznie odbył się Misyjny Obóz Szkoleniowy dla młodzieży, w trakcie Światowych Dni Młodzieży.

Bóg już od roku pobudzał nasze serca, aby działać w tym szczególnym czasie ewangelizacyjnie, za co jesteśmy Mu bardzo wdzięczni.

Tym razem Światowe Dni Młodzieży zostały zorganizowane w Krakowie, jednak uroczystości odbywały się również w większych miastach Polski, a także w miejscowościach położonych nie daleko od Krakowa, gdzie mieli nocować pielgrzymi z całego świata. W Jaworznie 22-25 lipca znajdowało się około 300 Włochów, 64 Ghańczyków, 73 pielgrzymów z Salwadoru, 38 obywateli USA, 30 Brytyjczyków i 9 mieszkańców Hong Kongu. Szacuję się, że w samym Krakowie w uroczystościach wzięło udział ponad 1,5 miliona pielgrzymów z całego świata. Nie zabrakło również ludzi czuwających nad bezpieczeństwem: dwudziestu tysięcy policjantów, trzystu siedmiu strażników miejskich, trzydziestu dziewięciu dyżurnych oraz dwudziestu operatorów monitoringu. Odpowiedzią na tak wielką masę istot ludzkich żyjących w duchowej nieświadomości była inicjatywa Misyjnego Obozu Szkoleniowego, którą dzięki Bożej woli udało się zrealizować.

Nasz obóz był wybitnie młodzieżowy – rzec można nawet dziecięcy, gdyż nasi najmłodsi uczestnicy mieli po 7 i 8 lat. W gronie obozowiczów znalazły się również osoby nie do końca sprawne fizycznie, ale z wielką miłością oddane ewangelizacji. Z taką grupą dzieci i młodzieży ruszyliśmy do pracy w Bożym dziele na białe już żniwo na terenie Jaworzna i Krakowa. Można sobie wyobrazić tę sytuację cytując Ew Łukasza 10,3: „Idźcie! Oto posyłam was jako jagnięta między wilki”. Tak w istocie to wyglądało, ale Pan był tuż obok. Wielu było powołanych do pracy, ale Bóg nie wybrał tym razem silnych, mężnych misjonarzy, armii pastorów, ewangelistów, czy aktywistów ale słabe dzieci i młodzież a nawet wieczną młodzież i Zbór w Jaworznie na czele z wujkiem Zbyszkiem, honorowym uczestnikiem obozu.

Krystian pochodzi z Zakopanego i jest Bożym bojownikiem o ludzkie dusze, fascynuje się Bogiem i ma…8 lat, podobnie jak Wiktoria z Jaworzna – dzielna misjonarka, która zawsze narzekała, że dawałam jej za mało literatury na misję. Jej odwaga podczas ŚDM w Krakowie zawstydziłaby nie jednego rasowego ewangelistę, bo dziewczynka ta ma tylko 7 lat. Na obozie był także chłopak, który poza wielkim pragnieniem służenia Panu i wyczekiwania Jego powtórnego przyjścia miał jeszcze jedną przypadłość – mdlał ze stresu. Jednak pomimo to szedł niestrudzenie na misję, za każdym razem z jeszcze większą gorliwością. Ciekawą osobą była również Karolinka – nastolatka z Jaworzna, która nie pochodzi z naszego kościoła i nikt z jej rodziny nie jest Adwentystą. Mimo to dziewczynka ta pojawiła się u nas i pracowała z nami misyjnie zarówno w Jaworznie jak i w Krakowie. Podczas obozu pokochała ewangelizacje, zaczęła modlić się na głos i zawiązała nowe przyjaźnie. Była z nami również jej koleżanka Weronika, która pomimo problemów ze zdrowiem okazała wierność Panu w służbie dla zbawienia dusz. Obok pięknych świadectw tak młodych osób, piękną postawę przyjął też Wujek Zbyszek z Jaworzna, który przełamał się w kontaktach z ludźmi i na nowo pokochał pracę ewangelizacyjną.

Wspomnieć należy, że wśród liderów była osoba poszkodowana – z poparzeniem II stopnia, jednak nie była to przeszkoda, ale wyzwanie. Na początku obozu zmagała się z pęcherzami i bólem, ale po kilku dniach udało się jej nawet uczestniczyć w kilkugodzinnych wyjściach misyjnych w centrum Krakowa. Bóg jest wielki i jeśli okazujemy posłuszeństwo Jego woli, czyni cuda na naszych oczach. W szczytowym momencie było nas 19 osób na obozie, za co również chwała niech będzie Bogu.

Obóz ten był w swojej praktyce misyjno-modlitewnym przedsięwzięciem. Na co dzień modliliśmy się w intencjach osobistych, ale główną intencją było dla nas, aby Bóg przyprowadził zagubionych do Prawdy i związał siły nieprzyjaciela nad Krakowem, żeby nie działy się fałszywe znaki i cuda, które mogłyby utwierdzić ludzi w fałszywym przekonaniu do końca życia. Wielu z nas otwierało się modlitewnie, a wszystkie intencje spisane na karteczkach znajdują się w jaworznickim Zborze i nadal chcemy się modlić o te sprawy do Pana. Sercem tego obozu była oczywiście misja. Codziennie na wiele godzin wychodziliśmy i pracowaliśmy ewangelizacyjnie. Było wiele rodzajów misji, między innymi :
– misja modlitewna
– marsze i spacery modlitewne za mieszkańcami Jaworzna i Krakowa oraz misja stacjonarna w Kaplicy,
– ulotki GLOW promujące m.in Wielki Bój, zakładki z wersetami biblijnymi (również po angielsku), wizytówki Kościoła ADS w Jaworznie, ulotki reklamujące książkę Wielki Bój, ulotki z przepisami wegańskimi itd.,
– ankiety – Dekalog, O Zdrowiu, O Religijności Społeczeństwa, – misja poprzez literaturę – Wielki Bój, Najpiękniejsze nauki Jezusa, Dekalog, Obiecująca przyszłość, Zbuntowana Planeta, Kwartalniki Zdrowie z Wyboru, Droga do Chrystusa, Ziemia Świadek Stworzenia i wiele innych,
– misja Bułka dla głodnego z głośnikiem,
– misja arbuz dla każdego,
– misja zdrowie – dostań wodę,
– misja z herbatką dla dzieci,
– misja z ozdobnymi pakietami literatury jako prezenty dla mieszkańców osiedli,
– misja z wizytówkami „May I Pray for you” ze stroną internetową, gdzie są odnośniki
do naszego poselstwa w wielu językach świata połączona z misją modlitewną za pielgrzymów.

Form działania było wiele i każdy mógł znaleźć misję idealną dla siebie. Wszystkich nas używał Pan Bóg i to On był inicjatorem wszystkiego co dobre. Dzięki Jego błogosławieństwu razem z dzieciakami rozdaliśmy ponad 20 000 wizytówek „May I Pray for You”, drugie tyle zakładek z wersetami biblijnymi po angielsku i po polsku, około 4000 ulotek GLOW (również w języku niemieckim), 3500 tysiąca wizytówek Kościoła ADS w Jaworznie. Kilkaset ulotek promujących Wielki Bój, oraz kilkaset wegańskich przepisów. Również ponad 100 Dróg do Chrystusa, 100 Kwartalników Zdrowie z Wyboru, około 100 książek Obiecująca Przyszłość,50 książek Wielki Bój, 50 książek Najpiękniejsze Nauki Jezusa, kilkadziesiąt Dekalogów, Zbuntowanych Planet, płyt Ludzie Zdrowia, Ziemia Świadek Stworzenia i Wielki Bój itd.
Ludzie reagowali bardzo pozytywnie na nasze działania, a literatura rozchodziła się jak ciepłe bułeczki.

Pragnę w tym miejscu serdecznie podziękować Panu za to, że powołał również Adwentystyczne Stowarzyszenie Inicjatyw, które pomogło nam sfinansować Obóz. Jesteśmy także wdzięczni Diecezji Południowej Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego za udostępnienie mieszkania i sfinansowania jedzenia na czas naszego pobytu w Krakowie. Jestem Bogu niezmiernie wdzięczna, że powierzył nam tak wzniosłe zadanie jakim był ten Obóz. Widok Krystiana, który w Krakowie wchodził między pielgrzymów, patrzył w górę z anielskim uśmiechem i krzyczał słodkim głosem: „For You!” rozdając ulotki GLOW, wizytówki i zakładki był bezcenny dla moich oczu. Podobnie jak misja w wykonaniu małej Wikusi, która specjalizowała się w Jaworznie w rozpowszechnianiu literatury od domu do domu i do skrzynek pocztowych. Ambicja i gorliwość naszych najmłodszych wypływała z głębokiej chęci służenia Panu, a ich poczucie obowiązku względem drugiego człowieka przewyższała o całe lata świetlne naszą skostniałą mentalność i strach, jakim kierujemy się w życiu i służbie.

Potrzebujemy jako Kościół być jak te dzieci służąc innym i pracując w dziele głoszenia ewangelii, aby uratować tych, którzy są jeszcze w ciemnościach. Z perspektywy lidera nauczyłam się tego, że obok jest Jezus, który ratuje nas zawsze z tarapatów, czyni cuda i leczy rany na ciele i w sercu. Grupka w Jaworznie chce działać dalej i już teraz planujemy następne inicjatywy. To miasto potrzebuje poznać żywego Boga. Widzimy już owoce tej pracy! Jest pewne małżeństwo, którym sprzedaliśmy Wielki Bój tuż po obozie. Zdeklarowali się, że chcą się spotykać i rozmawiać. Są też dwie kobiety – jedna również zamówiła książkę Wielki Bój, natomiast druga chce robić kurs „Tak mówi Biblia”. Na słowa „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” jest tylko jedna rada i to rada od Jezusa: „Proście więc Pana żniwa, aby wysłał (wyrzucił) robotników na żniwo swoje”. Módlmy się więc gorliwie o to, aby Pan żniwa wyrzucił (gr.‘ekballo’) robotników do pracy i żeby zaczął od nas samych?

Autor: Joanna Krupa

[Not a valid template]