Obóz młodzieżowy w Rzeszowie – relacja jednej z najmłodszych uczestniczek

W dniach 14-21.02.2016 w Rzeszowie odbył się obóz misyjno-sportowy, który prowadzili Marysia i Jacek.

Pierwszego dnia, kiedy dojechaliśmy, mieliśmy dużo czasu na rozpakowanie się i zapoznanie, później odbył się spacer po okolicy, na którym mogliśmy lepiej ją poznać. Kiedy wróciliśmy do budynku, czekała na nas ciepła  kolacja,  którą  przyrządziła Kasia. Po  posiłku odbyła się integracja (gry i zabawy), na  której  mogliśmy porozmawiać i dowiedzieć się więcej o sobie nawzajem. Pod koniec dnia, na wieczornym nabożeństwie, mogliśmy wspólnie studiować Pismo Święte i podzielić się z innymi doświadczeniami z tego dnia.

Dzień drugi: wstaliśmy przed 7:00, odbyła się poranna gimnastyka, której celem był bieg na cmentarz i z powrotem. Po powrocie była prawie godzina osobistego czasu z Bogiem,  podczas której  każdy z nas miał pewien tekst do przeczytania (ks. Dan. Rozdział 1). Na porannym nabożeństwie  omawialiśmy  ten tekst,  oświadczając  przy okazji, co każdy z nas z niego wywnioskował i jak odnosi się on do naszego życia. Po nabożeństwie – śniadanie, a po nim poszliśmy rozdawać ulotki do skrzynek. Przed każdym wyjściem  na misję  modliliśmy się, aby Pan Bóg otwierał nam drzwi i w kilku przypadkach naprawdę się to wypełniło – w drzwiach coś przeskoczyło i same się otwierały.

Wróciliśmy do kaplicy wprost na ciepły obiad. Mieliśmy godzinkę na zjedzenie i wyszliśmy na zajęcia sportowe (w tym przypadku był to dłuższy spacer). Wróciliśmy na kolację, po niej nastąpiła  integracja,a później wieczorne nabożeństwo, na którym podsumowaliśmy ten dzień i podzieliliśmy się naszymi doświadczeniami z Bogiem. Położyliśmy się spać, robiąc przy tym dużo hałasu,  więc  liderzy musieli odwiedzać nas kilka razy, dając nam za karę dwadzieścia pompek.

Dzień trzeci: Po porannej gimnastyce, nabożeństwie i śniadaniu, wyszliśmy na misję, trochę popadało, ale nic to nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie – lekki deszczyk tylko nas odświeżył 🙂 Był pyszny obiad, a po nim grupa kuchenna (byliśmy podzieleni na pięć grup, każda miała robić coś  innego) upiekła marchewkowo-dyniowe ciasto. W ramach zajęć sportowych, odbyła się wycieczka do lasu, w czasie której mieliśmy zawody sportowe. Wróciliśmy na kolację, nabożeństwo i poszliśmy spać.

Dzień czwarty: Po gimnastyce, nabożeństwie i śniadaniu podzieliliśmy się na dwie grupy. Pierwsza grupa rano poszła na misję (tym razem z ankietami), a  po południu  pojechała na ściankę wspinaczkową, druga najpierw na ściankę, później na misję. Na ściance było bardzo zabawnie i wesoło, była bardzo trudna, więc kiedy nadeszła pora spania, równiutko ze zgaszeniem światła wszyscy chrapali.

Dzień piąty: Rano wstaliśmy tak samo jak zwykle, jednak nie było gimnastyki, tylko bardzo krótkie nabożeństwo, śniadanie i pojechaliśmy  w góry. Każdy dostał kanapkę i wyruszyliśmy w drogę. Szliśmy około dwie godziny na szczyt góry (wracaliśmy tyle samo, i przekroczyliśmy granicę Słowacji!). Buty i skarpetki mokre, kurtki i spodnie brudne, ale wszyscy szczęśliwi i zadowoleni. Było bardzo miło i wesoło! Kiedy wróciliśmy do kościoła, wszyscy byli tak zmęczeni, że  zjedli tylko kolację, wysłuchali  krótkiego nabożeństwa a potem padli na posłania i momentalne zasnęli.

Dzień szósty: Ten dzień był luźniejszy od innych, nie wszyscy poszli na poranną gimnastykę, ponieważ połowa osób miała mokre buty (te osoby poćwiczyły trochę w kaplicy). Później wyszliśmy na krótką misję, wróciliśmy na obiad. Po obiedzie nie poszliśmy na zajęcia sportowe, sprzątaliśmy na sobotę (po  nabożeństwie  miał się odbyć chrzest pani Katarzyny). Po południu, powitaliśmy Sabat pieśnią i nabożeństwem, zjedliśmy kolację i położyliśmy się spać.

Dzień siódmy: Rano nie było gimnastyki, szybko się przebraliśmy i zjedliśmy śniadanie, później  odbyło się nabożeństwo i mieliśmy tę przyjemność, oglądać chrzest. Tego dnia był uroczysty obiad, dla uczestników obozu oraz wszystkich członków zboru. Po południu wyszliśmy na ostatnią misję, wypełniliśmy kilka ostatnich ankiet, zjedliśmy ostatnią kolację, zagraliśmy w ostatnie kilka gier i wysłuchaliśmy  ostatniego wieczornego kazania.  Później poszliśmy spać (trochę długo rozmawialiśmy, więc dostaliśmy ostatnią karę).

Dzień ósmy: Rano wcześnie wstaliśmy, poszliśmy na gimnastykę, odbyło się nabożeństwo i śniadanie. Później wszyscy się pakowali i robili  ostateczne  porządki. Zaczęły się pożegnania, uściski, zdjęcia i wymiana numerów telefonicznych. Wszystkim było bardzo przykro, bo musieliśmy się rozstać.
Bardzo mi się podobało i polecam wszystkim, którzy nudzą się przez ferie lub wakacje.
Jestem pewna, że będę jeździć na wszystkie takie zjazdy i obozy!

Paulina Działa    

Kilka opinii uczestników:
„Ten obóz pokazał mi, że we wszystkim można zaufać Bogu, dodał mi siły duchowej i wytrzymałości oraz pomógł poznać lepiej samego siebie.”
„Podobała mi się wycieczka w góry, ścianka wspinaczkowa, deszcz w Boguchwale i posiłki.”
„Obóz rozwinął moją osobowość.”
„Najważniejszą rolę tutaj odgrywał Bóg!”
„Swietne były „dobranocki” pastora i super rozgrzewki rano.”
„Doświadczyłem tutaj Boga podczas studium księgi Daniela.”
„Podobała mi się współpraca z innymi, fajnymi osobami.”
„Nauczyłem się naprawdę modlić i wytrwale dążyć do celu.”
„Ten obóz pokazał mi, że Bóg o nas walczy z całych swoich sił.”
„Doświadczałem Boga przez cały czas obozu a najbardziej na misji.”
„Na obozie podjęłam ważną, dobrą decyzję.”
„Obóz pozwolił mi się uczyć. Dał mi wiele do myślenia w kwestii zachowania i potrzebnych zmian.”
„Doświadczyłem obecności Boga gdy Go szukałem na osobistym czasie z Nim.”
„Po obozie chcę rozmawiać z Bogiem choćby mi sufit spadał na głowę.”
„Chcę czytać jeszcze więcej Pisma Swiętego. Chciałabym również chodzić z ulotkami.”
„Chcę pomagać mamie w kuchni i nawiązywać relacje z ludźmi.”
„Chciałabym przyjechać na kolejny obóz i to bardzo.”
„Niezmiernie była bym wdzięczna gdybym mogła kiedyś pomóc w organizacji! Myślę, że byłoby to dla mnie wielkie doświadczenie!”